Bez ají wlasciwie nie ma jedzenia, dlatego tez to pierwszy i podstawowy skladnik kuchni peruwianskiej. Przyznam, ze wczesniej wlasciwie nie lubilam pikantnej kuchni a teraz nie jem niczego bez tego dodatku i sama kiedy gdzies jadamy wrecz sie dopominam o ají, polubilam go ale tez lubie testowac przerozne jego wariacje, a zatem nawet Ci ktorzy nie przepadaja za pikantymi sosami smialo moga siegnac po odrobine tej pikanterii :)
Najlepsze ají jest z papryki zwanej rocoto, ale mozna przyrzadzic je z jakichkolwiek dostepnych papryczek chilli. My jesli nie mamy rocoto przyrzadzamy ja z papryczek zwanych scotch bonnets (widoczne na zdjeciu).
2 papryki rocoto lub scotch bonnets
1 duza czerwona cebula
3 zabki czosnku
imbir wielkosci zabka czosnku
sok z 3 limonek
sol&pieprz oraz 4 lyzki oliwy z oliwek
Metoda przyrzadzania jest rowniez dowolna, mozna albo zmiksowac w blenderze albo drobno posiekac i miec kolorowa salse. Na sam koniec dodajemy drobno posiekana kolendre.
Kolor jest soczyscie rozowy dzieki czerwonej cebuli, ale w zaleznosci od skladnikow moze byc zolte, pomaranczowe, czerwone, zielone lub w kolorze ciemnej musztardy. Ají jest pikantne ale oprocz ognia ma byc rowniez smaczne, czyli odpowiednio dosolone i z odpowiednia iloscia oliwy z oliwek.
Mnie robienie ají przypomina robienie pesto, pierwszy raz jest trudny bo ciezko zlapac ten balans, ale kiedy nabierze sie pewnosci w swoich smakach i proporcjach dodatek ten jest najlatwiejszy na przyrzadzenia na swiecie :)


