Wednesday, 28 July 2010

Tacu tacu

Tacu tacu to jedno z wielu dan kuchni peruwianskiej, ktore przybylo razem z niewolnikami afrykanskimi, pracujacymi na plantacjach bananow. Oryginalnie danie to bylo przyrzadzane z tego co pozostalo na stole, a glownymi skladnikami byla fasola i ryz, czyli bylo niezwykle pozywne i bardzo tanie.
Dzis tacu tacu jest daniem powszechnym i charaktreryzuje sie ogromna roznorodnoscia. Mozna faktycznie wykorzystac resztki miesa z dnia poprzedniego, mozna przyrzadzic danie czysto wegetarianskie lub wykorzystac jako baze na przyklad z owocami morza.
Wariacje zaleza od naszych upodoban oraz tego co mamy w kuchni :)



Moje tacu tacu to:
2 biale cebule
2 zabki czosnku
2 papryki amarillo (lub inne papryczki chilli dla dodania pikanterii:)
2 puszki fasoli (najlepiej mieszanki od jasia do cannelini)
(oczywiscie mozna tez uzyc gotowanej fasoli, jednak  z taka z puszki jest szybciej)

1 puszka pomidorow
sol&pieprz&kminek do smaku

1 szklanka ryzu


Siekamy cebule i czosnek, wrzucamy na rozgrzana patelnie, powoli dusimy, dodajemy przyprawy i papryczke chilli. Kiedy cebula zmieknie, dodajemy fasole i pokrojone pomidory razem z jego sosem. Mieszamy i zostawiamy na gazie do wrzenia. 

Osobno gotujemy ryz.

Kiedy ryz jest gotowy dodajemy do niego fasole i dokladnie mieszamy. Fasola moze byc w kawalkach lub calkowicie rozgnieciona, zaleznie od naszych upodoban. Doprawiamy do smaku.

Podajemy z jajkiem sadzonym, smazonym bananem (platano frito), stekiem lub samo tacu tacu, polewajac niewielka iloscia oliwy z oliwek.  Mozna takze na poczatku przyrzadzania dodac do smazonej cebuli kawalki boczku i kielbasy a  wtedy tacu tacu bedzie jeszcze bardziej tresciwe.




Na zdjeciu tacu tacu ze stekiem i smazonym bananem.
Potrawa tak jak jest niefotogeniczna tak jest bardzo smaczna  :)

Thursday, 22 July 2010

Limonada

W Peru podstawowym drinkiem jest lemoniada. Jest to najprostszy w przyrzadzeniu, najtanszy, najszybszy i najskuteczniejszy na letnie upaly drink.
Do przyrzadzenia lemoniady przydaje sie wyciskarka limonek, ktora dostalam od swojej tesciowej i czesto powtarzam, ze to jedyny ale jaki przydatny prezent od niej :), bo uzywam jej kazdego dnia!

Lemoniada w wersji podstawowej to:
2 limonki
3 lyzki cukru
kostki lodu

Do dzbanka wody dodajemy cukier, mieszamy do calkowitego rozpuszczenia i dodajemy sok z wycisnietych limonek. Reszta zalezy od naszych upodoban, czyli mozemy dodac kostki lodu czy listek miety.
Jedno jest pewne, ze nic tak nie gasi pragnienia jak swiezo przyrzadzona, zimna lemoniada :)

Wednesday, 14 July 2010

Chimichurri

[cimiciuri] sos to mix swiezych ziol, ktorego konstystencja przypomina pesto. Sos ten oryginalnie pochodzi z Argentyny i tam wystepuje w wersji czerwonej lub zielonej zaleznie od proporcji skladnikow.
Dodawany jest do grillowanego miesa, drobiu, ryb oraz warzyw, mozna tez traktowac ten sos jako dip do warzyw lub do smarowania chleba, ostatnio sprobowalam z makaronem zamiast pesto i musze powiedziec ze bylo to zaskakujaco smakowite polaczenie :)

Do zrobienia chimichurri potrzebne sa:
1 peczek pietruszki
1/2 peczku kolendry
1/4 peczku oreganu
4-5 zabkow posiekanego czosnku
1/2 szk oliwy z oliwek
3-4 lyzki octu balsamicznego
2-3 suszone papryczki chilli
sol&pieprz&mielony kminek do smaku

Caly sos powstaje w blenderze, w ktorym umieszczamy wszystkie skladniki. Miksujemy co chwila upychajac ziola dluga szpatulka. Na poczatku wydaje sie ze dalismy za malo plynu i skladniki trudno sie miksuja, jednak nie trzeba dodawac wiecej plynow, a jedynie sukcesywnie ugniatac szpatulka i miksowac. Po uplywie jakis 5 minut nasze chimichurri powinno przypominac konstystencje pesto, mozna sprobawac dodac soli i pieprzu do smaku badz wiecej octu dla bardziej cierpkiego smaku, wedlug upodoban. Taka mikstura gotowa jest do spozycia od razu lub mozna przechowywac ja w lodowce przez kilka dni.


Na zdjeciu chimichurri z pizza, co pokazuje jak swietnie kompunuje sie praktycznie ze wszystkim :)

Thursday, 1 July 2010

Papa a la huancaina

[papa ala ulankaina] czyli ziemniaki z salsa huancaina, ktora wywodzi swa nazwe od miasta w Andach Huancayo. Danie to podawane jest na zimno jako starter, choc my czesto jemy je jako lunch w niedzielne popoludnie.

Przepis oryginalny na salsa la HuancaĆ­na to:
200g sera farmerskiego bialego
1/2 bialej cebuli
2 aji amarillo *
ok 4 krakersow
5 lyzek oliwy z oliwek
1/2 szkl mleka
sol&pieprz do smaku

Nasz polski bialy ser zupelnie sie do tego nie nadaje, za to z kostka sera fety jest wysmienite, chociaz czesto robie tez z sera koziego. Zamiast mleka dodaje wode i ewentualnie wiecej oliwy z oliwek. Konsystencja ma byc kremowa a sos plynny.

Wszystkie skladniki wrzucamy do blendera i miksujemy dopoki osiagniemy gladki sos. Doprawiamy sola i pieprzem.
Sos powinien miec kolor lekko zolty za sprawa aji amarillo, czyli zoltych papryczek chilli.

W Anglii mozna je kupic w marketach typu Sainsburys czy Waitrose badz na roznych warzywnych marketach latynoskich czy karaibskich, jesli nie mozemy dostac aji amarillo to jedyne co mi przychodzi do glowy to zastapienie ich jakimis papryczkami chilli, byleby byly zolte. Sos ma byc pikantny ale nie za bardzo i wciaz wazne jest by czuc delikatny smak sera.
Podaje sie z ugotowanymi ziemniakami, pokrojonymi w plastry, z salata, jajkiem ugotowanym na twardo i oliwka.
Bez jajka lub z wieksza liczba oliwek moj maz twierdzi ze to nie papa a la huancaina :)

Ostatnio zrobilam ten sos na bbq i zauwazylam ze wiekszosc z checia nakladala sobie na talerz mieso, ziemniaki z grilla i polewala go sosem i wygladalo to naprawde apetycznie, smakowalo tez jako mila odskocznia od ciagle tych samych kawalkow miesa :)